Pierwsza lewa

Ile to już atramentu wylano na opisanie błędów popełnionych w pierwszej lewie!

Pierwszy wist: dziesiątka trefl. Z Prawej walet.

Bierzesz, czy puszczasz?

To nie było podchwytliwe pytanie. Oczywiście bijemy, aby przeciwnikowi nie przyszło do głowy zmienić ataku na piki.

Asem czy królem?

Królem. Jeśli zabijemy asem, to przeciwnik z lewej i tak będzie wiedział, że mamy króla (jego partner na trzeciej ręce zagrałby króla, gdyby go miał). Bijąc królem, wprowadzamy niepewność w myśleniu gracza E, który nie wie, czy mamy w treflach króla z asem, czy z damą.

Po wzięciu lewy gramy waleta kier, damę bijemy asem i gramy kiera do dziewiątki. W bierze asem i niestety nie kontynuuje trefli.

Ale nie znając całego układu, nie wychodzi też w pika – odwraca pasywnie w kiera.

Po zgraniu lew w kolorach czerwonych powstaje ciekawa sytuacja:

Gramy asa karo, wyrzucając z ręki pika. Co ma zrobić W?

Musi zostawić sobie trzy trefle i jednego pika (gdyby zostawił sobie po dwie karty, wyrobiliśmy trefle).

Zgrywamy asa pik:

Graczowi W zostały trzy trefle: dama, dziesiątka i czwórka.

Gramy zatem szóstkę trefl i W jest wpuszczony!

Zapomniałem tylko zapytać: co dołożyłeś ze stołu w pierwszej lewie? Jeśli piątkę, to w stole jest ósemka i gracz W po prostu puszcza (dokłada czwórkę trefl). Ósemka co prawda bierze lewę, ale dwie ostatnie lewy padają łupem przeciwników.

W pierwszej lewie należało ze stołu zagrać ósemkę trefl!

Pierwsza lewa